Kiedy Japonia decydowała, że chrześcijaństwo jest olbrzymim zagrożeniem dla jej suwerenności i woli raczej zrezygnować z dobrodziejstw handlu zagranicznego, aniżeli stać się wykorzystywaną przez posiadające znaczącą przewagę w technice pozbawiania przeciwników życia, a dość zacofane kulturowo i duchowo plemiona europejskie, część dobrodusznych mieszkańców wysp przyrzekła wierność wierze, której wyznawanie było bardziej okazaniem lojalności swoim lokalnym władcom, którzy z powyżej wspomnianych powodów (handel zagraniczny) decydowali się na przyjęcie chrześcijaństwa i chrześcijanami czynili wszystkich swoich podwładnych, aniżeli przekonanie o wyższości wiary chrześcijańskiej nad wyznaniami, które znali.

Przypadkiem takiego władcy, który uczynił chrześcijanami wszystkich swoich poddanych był słynny także w Europie (historie promowane przez zakon Jezuitów) Ukon Takayama (nazywany czasami Takayama Ukondonus, postać sama w sobie niesamowicie ciekawa). W wieku 12 lat został ochrzczony (1564 rok) i mimo wielu przeciwności do końca swojego życia pozostał wierzący. W 1614 roku, kiedy Ieyasu Tokugawa ostatecznie zakazał nie tylko szerzenia, ale także wyznawania chrześcijaństwa, Takayama wraz z dużą grupą wiernych wybrał wygnanie, pozostając wiernym swoim przyrzeczeniom. Opuścił Japonię i udał się na Filipiny, gdzie w Manili został gościnnie przyjęty przez hiszpańskich Jezuitów. W hiszpańskich Filipinach powstał pomysł obalenia nieprzychylnego chrześcijanom japońskiego rządu (shogunatu), nie został jednak zrealizowany, pewnie także dlatego, że Takayama nie wyraził chęci brania udziału w planowanym przez Hiszpanów zamachu stanu. Logika oparta na czynieniu zła w imię ochrony dobra zawsze była, jak widać, w modzie.

Chrześcijanie z obecnego, położonego niedaleko Osaki, Ibaraki, którzy przez ponad 300 lat zachowali swoją wiarę, przekazując ją w tajemnicy z pokolenia na pokolenie, porzucili ją dopiero, kiedy jej wyznawanie nie było już dłużej karane. Przez cały ten czas pozycja religii chrześcijańskiej w społeczeństwach europejskich, treść nauki, zwyczaje religijne zmieniały się. W małych, oddzielonych od większych skupisk ludzkich wioskach dawnej posiadłości Takayamy, czas się zatrzymał. Trwało tam chrześcijaństwo takie, jakie starali się przekazać szesnastowieczni misjonarze, przekonani, że ci, którzy nie wierzą, pójdą do piekła, gdzie wierzący złoczyńca był po stokroć lepszy niż niewierzący dobroczyńca.

W pobliżu miejsca, gdzie przed wojną znajdował się kościół prowadzony przez francuskiego misjonarza jest niewielka kapliczka. Mimo, że obecni mieszkańcy wioski nie deklarują się jako wierzący chrześcijanie, ktoś jednak przed figurką ofiarował butelkę wody. Nawet jeśli zrobiła to osoba innego wyznania, nikt okazania szacunku obcym bogom nie postrzega jako grzechu. Obecnie wypada mówić w chrześcijaństwie o ekumenizmie i szacunku dla innych religii, jednak przykazanie o nieposiadaniu innych bogów było i pozostanie charakterystyczną cechą wywodzących się z judaizmu religii (dotyczy to zarówno chrześcijaństwa, jak i islamu).
Ostatnie Komentarze